3-cie urodziny Halo Solec!

W 2016 roku internetowo-dziennikarska mapa Solca Kujawskiego miała dość sporą lukę i nie było na niej niczego, co w przyjazny i przynajmniej półprofesjonalny sposób przedstawiałoby miasto. Lokalny miesięcznik „Solecki Peryskop” upadł. Solecka sekcja na stronach „Gazety Pomorskiej” przypominała konkurs pierwszoklasistów na najciekawszy artykuł do szkolnej gazetki. Była też gazeta „Powiat” i chodzą ploty, że raz nawet widziano ją w jakimś kiosku. Trzy lata temu przesiadywać w sieci lubiłem zdecydowanie bardziej niż teraz, kiedy choroba facebookowa dopadła mojego kciuka, dłonie i w ogóle lewą część ciała zmuszaną do pracy przy każdym lajku oraz komentarzu. Szukając wtedy internetowego zajęcia w czasie nieświątecznym, gdy mój drugi fanpage Kevin sam w domu zapadał w posezonową drzemkę (historia kevinowego fanpage’a tutaj: klik!), powoli zaczął kiełkować pomysł na stworzenie ładnego portalu o Solcu Kujawskim. Kilka tygodni później wybrałem nazwę, zrobiłem logo, zaklepałem login i chyba nie spodziewałem się, że trzy lata później będę otwierał wirtualnego szampana świętując kolejne urodziny miejsca, któremu powodzi się całkiem nieźle.

Trochę historii

Popularność fanpage’a rosła szybko, zdobywając w kolejnych miesiącach kolejne kamyczki milowe w świecie lajków – pierwsza setka, pół tysiąca, tysiąc, dwa… Obecnie Halo Solec regularnie śledzą trzy tysiące osób, a zasięg najpopularniejszych postów przekracza rzeczywistą liczbę ponad piętnastu tysięcy mieszkańców. Zebrali się tu naprawdę fajni ludzie, którzy dzielą się swoimi fotografiami, zarówno aktualnymi jak i wykopywanymi z domowych archiwów oraz podsyłają informacje o ciekawych wydarzeniach czy tematach do poważnych dyskusji. Sam, rzecz jasna, nie lenię się i nie opieram wyłącznie na treściach podrzucanych – równie intensywnie przekopuję własne zasoby i publikuję interesujące wiadomości znalezione w różnych zakamarkach Internetu, wymyślam tematy do dyskusji, a czasem nawet pstryknę fotkę. Generalnie staram się robić high quality kontent – ładna oprawa graficzna, niezależność, poprawna polszczyzna, prawie zawsze dobrze postawione przecinki i tak dalej. Takie jest Halo Solec. Dlatego nieskromnie przyznaję sobie Złotego Sokoła w kategorii „Lokalne Fanpejdże na Facebooku”. Na otarcie łez po braku Oscarów dla „Zimnej Wojny”.

Wyświetl ten post na Instagramie.

małe #miasto, duży #dworzec 🚊🌇

Post udostępniony przez Szymon Sokół (@szymeksokol)

Bardzo doceniam kontakt z osobami, którym na tyle wszystko się spodobało, że przycisnęły „lubię to!” i przez te lata wysyłały mi sygnały, że to, co się tu dzieje jest okej. W porządku. Raczej się podoba. I to nie tylko ludzie na co dzień żyjący w Solcu, ale także tacy, jak ja, którzy wyemigrowali (i to znacznie dalej – bo poza Polskę), więc dzięki fanpejdżowi mogą być na czasie z rodzinnymi stronami. Małe zgrzyty to raczej margines. Czasem zdarzy się komuś zapomnieć, że jednak jest to inicjatywa solowa, na którą poświęcam czas wolny i robię to z przyjemnością, ale to nie oznacza, że muszę informować o prywatnych przedsięwzięciach kogoś-tam gdzieś-tam czy o innych imprezach, do których rzucany jest mi tylko link z adnotacją „weź coś napisz”. Dobre mam serduszko i pęka ono za każdy razem, kiedy odmawiam wrzucenia info o zgubionych czy znalezionych kluczach, ale nie taki jest profil strony. Dużych soleckich grup ogłoszeniowych na Facebooku mamy kilka, więc uprzejmie kieruję poszukujących właśnie tam.

To są jednak niuanse. Współpraca z mieszkańcami to czysta przyjemność, zresztą dobrze mi się żyje również z soleckimi instytucjami. Początkowo wielu soleckich detektywów próbowało zbadać kim jestem, zarzucano mi nawet propagandę prosto z urzędu (tak), ale tylko raz w historii musiałem zablokować kogoś na stronie. Był to pewien nie-do-końca-dżentelmen, którego najpierw oburzyło, że nie opublikowałem jego zdjęcia OSiR-u, a później w komentarzach, niezbyt elokwentnie, zarzucał mi kłamstwa i manipulacje oraz produkował eseje na temat tego kim, powiązanym z władzą, tak naprawdę jestem. Wszystko sygnowane certyfikatem „potwierdzone info” i kiedy racjonalne argumenty umierały, a ja czułem się jak w przedstawieniu „gadaj z dupą, a cię obsra”, to dałem sobie spokój. Umyłem się. Poleciał ban. Do widzenia.

Halo Solec – więcej niż fanpage

Z premedytacją użyłem oklepanego reklamowego sloganu „więcej niż…”, który w pewnych PR-owych kręgach jest synonimem obciachu, ale sukcesów przez trzy lata było całkiem sporo i często wykraczały one poza standardowe fejsikowe radości (tym bardziej, że zapowiadały się raczej na walkę Dawida z Goliatem). Chodzi o serię batalii z PKP, którego decyzje zirytowały mnie osobiście, ale uderzały w nasze miasto, a czasem i cały region.

Sprawa numer 1. Niecałe dwa lata temu, wraz z nowym rozkładem jazdy znacząco ograniczono liczbę nowoczesnych składów FLIRT łączących Kujawy ze stolicą. Tych samych, które wcześniej z wielką pompą promowano. Zastąpić je miały rozpadające się wagony TLK i nazwano to „poprawą komfortu jazdy”. Serio. Chodziło o to, że pociągi dla naszego województwa były też cwanie wykorzystywane przez mieszkańców spod Warszawy, którzy traktowali je jak kolejki podmiejskie (zamiast używać prawdziwych SKM-ek), żeby w godzinach szczytu dotrzeć szybciej do swoich domów. Zrozumiałe. Umęczeni. Po robocie. Chcieli być wcześniej. Luz. W efekcie podróż Kujawiakiem, który wyjeżdża z Warszawy Centralnej o 16:30 wyglądała mniej więcej tak, jak powrót PKS-em z Bydgoszczy do Solca za moich szkolnych czasów – w pewnym momencie byliśmy jak ludzki pociąg z mięsem przyklejonym do okien i drzwi. Za Sochaczewem i Łowiczem, czyli po jakiejś godzinie jazdy, robiło się normalnie, bo większość mięska siedziała już wygodnie w swoich domowych fotelach, odpalając kolejny odcinek „Jakiej to melodii”. Do nowych składów FLIRT nie można doczepić ekstra miejsc zatem, idąc na rękę sochaczewinianom (ludziom z Sochaczewa, trudne słowo, może nawet nie istnieje) i łowiczanom, na trasę wróciły zardzewiałe wagony, które – jak się okazało – wcale nie rozluźniły atmosfery. Nadal byliśmy mięsem, tyle że w starej puszce. FLIRTY trafiły do Łodzi.

Wyświetl ten post na Instagramie.

rączki do góry! #händehoch

Post udostępniony przez Szymon Sokół (@szymeksokol)

Kujawiakom potwierdzono ich pozycję średniaka z Polski B, albo i niżej, nie dla Was luksusy, biedaki, a ja nie chciałem czuć się gorszy. I nie chciałem czuć na sobie metalicznego zapachu archaicznych wagonów jeszcze przez parę godzin po przejażdżce. Zacząłem działać. Sprawę nagłośniłem na Halo Solec, reakcji „wrrr” było co nie miara, ale my tu sobie mogliśmy jęczeć, a trzeba było jednak uderzyć wyżej. Przecież ładne pociągi stracił nie tylko Solec, ale też Bydgoszcz, Toruń, Aleksandrów czy Włocławek. Napisałem wspaniałomyślnie do wszystkich lokalnych władz tych miast by – nawiązując do odgrzewanego, przy okazji każdych wyborów, powiedzonka Beaty Szydło – stworzyć biało-czerwoną drużynę pod kujawsko-pomorskim sztandarem. Dorzuciłem też lokalnych posłów i europosłów wybranych bydgosko-toruńskimi głosami i… odzew był dość marny. Dostałem może ze dwie, słabo rokujące odpowiedzi. Europoseł Tadeusz Zwiefka z Bydgoszczy zainteresował się dość żywo i miał dać znać, jak się czegoś dowie. Wygląda na to, że nie dowiedział się niczego. Jedno z miast, nie pamiętam już które, podziękowało za wiadomość, ale stwierdziło, że nie mogą nawet odpowiedzieć, bo nie podałem swojego adresu domowego, a ten jest wymagany, żeby rozpocząć proces analizy mojego maila. W imię biurokracji sprawa została olana.

Poszedłem o krok dalej i pomyślałem sobie, że skoro kasę na te nowe pociągi wyłożyła Unia Europejska, to pewnie pieniądze te przeznaczone są na konkretne cele i regiony – warto sprawdzić, czy PKP może ot tak sobie przerzucać składy do koleżków w Łodzi. The next stop is: Komisja Europejska. Opisałem całą sprawę i w pocie czoła wyszukiwałem kontaktu do komisarza odpowiedzialnego za transport. Coś udało mi się znaleźć, ale w jego biurze byli poszczególni pracownicy odpowiedzialni za konkretne części Europy – ten dla Polski miał przedrostki przed nazwiskiem, więc miałem problem z rozszyfrowaniem tego, jak może wyglądać jego mail (bo na stronie, oczywiście, nie podali). Wcześniej udało mi się znaleźć schemat tworzenia adresów w Komisji Europejskiej, imię-kropka-nazwisko-małpa-cośtamdalej, ale jak umieścić w nim te wszystkie De-La-Von-McKowalski? Udało się, bo nie przyszła do mnie zwrotka, że żale trafiły pod nieistniejący adres, więc skoro nie trafiłem w pustkę to pozostało tylko jeszcze zapalić świeczkę w intencji nietrafienia do folderu SPAM. Jednoczesną korespondencję z PKP prowadziłem już jako Halo Solec, więc jako przedstawiciel lokalnego portalu i całej społeczności (hasztag duma), zatem czatowałem bezpośrednio z rzecznikiem prasowym, a nie przez jakiś tam formularz dla zwykłych szarych ludzi.

Dni mijały. Oczywiście na fanpage’u w tym czasie pojawiało się dużo ładnych zdjęć, ciekawych dyskusji, ale jak zjeżdżałem na jakiś weekend z Warszawy to nadal starymi wagonami z połową Sochaczewa. Bilety kupowałem z miesięcznym wyprzedzeniem (przez Internet – 30 proc. zniżki, ważne info dla wszystkich fanów #CebulaDeals, jeżeli nie wiecie to tak jest), toteż zawsze miałem miejsce siedzące i nawet nie było mi żal zamykać drzwi od przedziału i patrzeć na te rozkwaszone na szybie sochaczewskie mordki. Kiedy nadzieje, że jeszcze kiedyś poczujemy powiew Zachodu na dworcu w Solcu Kujawskim dogorywały, Meine Damen und Herren, ja, ja, Komisja Europejska opisała. Oficjalne pisemko przyszło mailowo, sorry for zwłoka w odpowiedzi, we will check it, this is numer sprawy, et cetera. Chociaż nic więcej już mi nie odpowiedziano to w kolejnym tygodniu odkryłem, że pociągi zostały wymienione z powrotem na nowe, nieprzedziałowe i klimatyzowane. 1:0.

Odpowiedź z Komisji Europejskiej

Sprawa numer 2. Następny dramat na torach rozegrał się parę miesięcy później, kiedy kolejny rozkład przyniósł smutną nowinę. Okazało się, że te wywalczone składy Intercity na trasie Bydgoszcz – Warszawa nie będą już zatrzymywały się w Solcu Kujawskim. Nie była to bynajmniej zemsta (przynajmniej oficjalnie), a chęć zaoszczędzenia czasu spowodowana objazdem – przebudowa torów w okolicach Aleksandrowa i Włocławka zaowocowała tym, że do stolicy jechało się przez Iławę (niestety nie zahaczając o Litwę).

Dwie minuty. Tyle mniej więcej zyskiwali pasażerowie z Bydgoszczy dzięki niezatrzymywaniu się u nas. Mieszkańcy Solca chętni na podróż w klimatyzacji i czystości mogli wybrać czy chcą wsiadać na jednej z trzech bydgoskich stacji (bo tam nic z rozkładu nie wypadło, brzmi fair) czy z Torunia, gdzie również postoje były trzy (o dwa więcej niż przed zmianami). Zrobił się mały solecki dym, rzecznik PKP tłumaczył się, jak tłumaczył, ale wydawało się, że pozamiatane. Klamka zapadła. W komentarzach na Halo Solec oznaczono jednak lokalnego posła z naszego regionu, Piotra Króla, który zainteresował się tą sprawą i zadziałał trochę sprawniej niż europoseł Zwiefka. Jego interwencja u ministra transportu spowodowała zmianę myślenia w samych kolejach, bo okazało się, że postój w Solcu nie wpłynie jednak na dobre samopoczucie bydgoszczan. Poza tym, nie po to budowaliśmy taki ekstrawagancki dworzec, żeby zatrzymywały się tu tylko regio z Przyłubia do Łęgnowa.

Z pomysłu się wycofano.

Jak widać, Halo Solec ma dość spory wkład w soleckie połączenia kolejowe, więc warto dorzucić do tego worka plebiscyty, w których o uznanie walczył nasz punkt obsługi podróżnych. Wyklikaliśmy wspólnie drugie miejsce w prestiżowym konkursie BRYŁA ROKU, edycja 2016, gdzie uhonorowano najlepsze budynki w Polsce oraz trzecie miejsce w podobnym konkursie pt. Sztuka Architektury. W obydwu tych plebiscytach konkurencja była niesamowicie mocna.

Zresztą, głosowania idą nam całkiem nieźle – w bożonarodzeniowym konkursie „Świeć się” (2016/17) na najpiękniej przystrojone miasta w Polsce, Solec Kujawski zajął drugie miejsce w województwie. Wkład halosolecczan w nagrodę 10k PLNów dla uczniów SP nr 1 z konkursu naukowego Enea też był dość spory, a ostatnio wygraliśmy czujnik smogu Airly, który pokazuje, że na Leśnej lepiej nie oddychać.

Dlatego napiszę jeszcze raz, że jest z nas całkiem ogarnięta grupka ludzi. Fajnie!

2019

Podsumowując. Halo Solec dzisiaj to:

– ponad 3000 regularnie śledzących internautów;
– średni zasięg jednego posta wahający się pomiędzy 3000 a 4500 osób;
16 tysięcy widzów rekordowej wiadomości;
– mnóstwo świetnych fotografii przesyłanych przez mieszkańców, pogrupowanych w trzech galeriach;
– najważniejsze informacje z Solca Kujawskiego oraz wiele, dyskutowanych tylko tutaj, ciekawostek;
– całkiem niezła promocja dla miasta w sieci oraz pokaźna armia lokalnych patriotów ze sprzętem do głosowania online. ;)

Moje uszanowanko i kłaniam się nisko. Dziękuję i pozdrawiam.

A wszystkich, którzy przebrnęli do tego momentu i czytają dalej, nieśmiało zachęcam do polubienia tej prywatnej strony, którą rozkręcam sobie w tym wolnym czasie, który zostaje mi po pracy, jedzeniu, spaniu i pisaniu na Halo Solec. Na Facebooku można to zrobić klikając tutaj.

You Might Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.